Opracowania

Program warsztatu

Praca zespołowa. Koordynacja - Dominika Cieślikowska


ROZDZIAŁ 6. Moduł IV - Tożsamość w kontekście dyskryminacji wielokrotnej – tożsamość mniejszościowa i większościowa oraz jej skutki dla codziennego funkcjonowania w systemie edukacji, na rynku pracy i w odniesieniu do systemu pomocy społecznej.


  
DZIEŃ 1    13:30 - 15:00

 

CELE:
  • refleksja nad tożsamością w kontekście antydyskryminacyjnym: pierwotność i wtórność cech tożsamości;
    tożsamościowe przesłanki dyskryminacji;
  • mniejszość – większość, normy społeczne, władza;
  • identyfikacja i diagnoza własnej pozycji społecznej i sytuacji klientów i klientek – wykorzystanie perspektywy antydyskryminacyjnej do własnej pracy.

Metody pracy: praca w grupach, autorefleksja i dzielenie się doświadczeniem, prezentacje na forum, prezentacja trenerska, dyskusja grupowa.

 

PRZEGIEG:

Etap I: Identyfikowanie przykładów dyskryminacji ze względu na różne przesłanki.

 czas pracy: 35 min.

 1.    Instrukcja do zadania:

OP dzieli OU na trzy grupy i każdej z nich rozdaje rozszerzony portret osoby z poprzedniego ćwiczenia. Następnie prezentuje zadanie, które polega na tym by każda grupa po uważnym przeczytaniu historii zastanowiła się jakie cechy tożsamości wpłynęły w życiu tej osoby na jej doświadczenia dyskryminacji lub mogły potencjalnie do dyskryminacji prowadzić. Zaznacza, że osoby czasem mówią o tym wprost (np. Ze strony koleżanek i kolegów nie raz zaznałam wykluczenia, wyśmiania, unikania przy zabawach. Powód?  Byłam biedniejsza; […] dostać pracę oznacza przejście przez różne trudne doświadczenia. Chociażby seksistowskie uwagi i sygnały niewerbalne), niekiedy w bardziej zawoalowany sposób (np. moje życie i sytuacja mojej rodziny nie zawsze wyglądała tak, jak teraz, […], w tych chudych [latach] nie było łatwo dźwigać brzemię pochodzenia etnicznego[ … ], samotnego macierzyństwa i sytuacji ekonomicznej), a czasem pozostawiają bez komentarza/ stawiając retoryczne pytanie (Jakie skojarzenia najczęściej budzi informacja, że osoba pochodzi ze wsi?).

2.    Prezentacja na forum:

Każda z grup, po kolei, dzieli się:

  1.  - najpierw własnymi refleksjami z odbioru prezentowanej historii (pytanie pomocnicze od OP: jakie wrażenia, refleksje, pytania zrodziła w Was przeczytana historia?) W tej części ćwiczenia OP może dopytać o to jaki jest odbiór tych osób w oczach OU – czy są podobne czy różne (i w czym) do ich klientek/ klientów. Sprawdza i może się do tego odnieść na ile w mówieniu o klientach/klientach poszczególne osoby na szkoleniu są wrażliwe na niuansowanie, na różnorodność, na niestygmatyzujące mówienie i unikanie uogólnień. Przypomina, ze każda z osób przedstawionych w „portretach” korzystała lub korzysta z pomocy społecznej (portret 1 – we wczesnym dzieciństwie, była stygmatyzowana z tego powody; portret 2 – różne okresy w trakcie choroby, różnie z jej zatrudnieniem. Gdy pracuje to ceni tę sytuację i stara się budować niezależność finansową wobec systemu, ale są/ były momenty w jej życiu gdy trzeba skorzystać z zasiłku z racji braku pracy wywołanego niepełnosprawnością; portret 3 – przypomina sobie „chude lata” w swoim życiu, ale nie chce o nich mówić, odbiera tamten okres jako uzależnienie od nastroju, nastawienia osób z pomocy społecznej). To, że im się „udało w życiu”, mają wykształcenie, pracę, pasje to zasługa wielu czynników: cech indywidualnych, ale także spotkanych na swojej drodze osób i tego jak ich te osoby traktowały.
     
  2.  - następnie informacjami jakie doświadczenia dyskryminacji przywołuje dana osoba, z powodu jakich cech/ elementów jej tożsamości czuła się dyskryminowana/ dyskryminuje się osoby z jej grupy społecznej.

OP ma przygotowane dwa plakaty i w trakcie prezentacji każdej z grup robi notatki:

  • na jednym plakacie wypisuje przykłady dyskryminacji (dopowiadając jeśli trzeba, dodając brakujące przejawy)
  • na drugim plakacie z przygotowanym wcześniej Kołem Tożsamości zapisuje cechy / elementy tożsamości, które stały się przesłanką dyskryminacji – OP zapisując wymieniane cechy decyduje, którą z nich wpisywać w koło pierwotne, a które we wtórne.

3.    Podsumowanie trenerskie:

OP pokazuje koło tożsamości i wszystkie zebrane elementy tożsamości, dopytuje jakie jeszcze cechy, elementy można dopisać do Koła i uzupełnia o nie rysunek. Tłumaczy koncepcję tożsamości pokazaną graficznie za pomocą Koła (podział na pierwotne i wtórne) i wprowadza pojęcie tożsamości wielokrotnej:

„[…] każda osoba posiada wiele aspektów tożsamości. Ludzie nie postrzegają samych siebie jako wyłącznie kobiety lub mężczyzn, wyłącznie osoby w konkretnym wieku, tylko jako osoby hetero- lub homoseksualne. Tożsamości ludzi składają się z wielu komponentów, są funkcjami przynależności i identyfikacji z wieloma grupami i kręgami. To złożone, wielowymiarowe całości, z których w zależności od sytuacji niektóre identyfikacje czy role stają się ważniejsze, ale nigdy nie zawierają w sobie wielowymiarowości tożsamości (choć często jesteśmy postrzegani/ne przez innych wyłącznie przez pryzmat przynależności do jednej grupy, co tę złożoność identyfikacji ignoruje). Stąd, wraz z wzrostem w społeczeństwach poziomu wiedzy i świadomości oddziaływania mechanizmów wykluczeń, odchodzi się od używania zamazujących wielowymiarowość tożsamości terminów takich, jak „niepełnosprawny”, „schizofrenik”. By akcentować wieloaspektowość tożsamości i unikać etykietowania, mówimy coraz częściej „osoba z niepełnosprawnością”, „osoba ze schizofrenią” itp. Określenia te sygnalizują, że poza cechą niepełnosprawności, taka osoba posiada jeszcze inne aspekty swojej osoby, a niepełnosprawność nie określa całości jej tożsamości. Lepiej widzimy złożoność, zmniejszamy ryzyko postrzegania takiej osoby wyłącznie poprzez jedną, wybraną jej cechę. Dążymy do tego, by wspierać budowanie platformy do możliwie pełnego uwzględniania wieloaspektowości tożsamości, by wspierać tworzenie otwartego, niewykluczającego, różnorodnego społeczeństwa. Taka złożoność ludzkich tożsamości i przynależności do różnych grup jest kluczową perspektywą w kontekście pojęcia dyskryminacji wielokrotnej, szczególnie w kontekście przynależności do grup mniejszościowych.”
Dominika Cieślikowska, Natalia Sarata, Dyskryminacja wielokrotna – historia, teorie, przegląd badań, Fundacja Fundusz Współpracy, Warszawa 2012.

Po przedstawieniu koncepcji tożsamości OP pyta o związek tożsamości z tematem dyskryminacji/ przeciwdziałania dyskryminacji. Odwołując się do plakatu z elementami tożsamości przedstawia wniosek o tym, że cechy pierwotne to główne przesłanki dyskryminacji ze względu m. in. na ich niezmienialność, niezbywalność, trwałość i brak możliwości wpływania i wyboru. Z tego względu są cechami prawnie chronionymi.

 

Etap II: Od koła tożsamości do tabeli władzy.

czas pracy: 20 min. 

OP pokazuje zależność między cechami tożsamości a funkcjonowaniem w roli mniejszości lub większości. Na przykładzie portretu 1 (powrót do plakatów z przykładami dyskryminacji) pokazuje, że np. płeć nie jest uniwersalną kategorią społeczną / elementem tożsamości. W przytoczonym przykładzie z portretu 1 – dziewczyna przypomina sobie sytuacje ze szkoły, które po latach nazywa dyskryminacją, gdyż były one spowodowane odmiennym traktowaniem jej od tego jak traktowani byli w klasie chłopcy. Pokazuje też, że w pracy jako kobieta jest inaczej traktowana niż mężczyźni, nie ma takiej samej swobody zachowań/ dzielenia się historiami ze swego życia czy korzystania z benefitów jak osoby heteroseksualne bo jest lesbijką, choć jest osobą niewierzącą to musi się podporządkować normom i rytuałom celebrowanym przez wierzącą większość.

OP wraz z OU wypisuje na podstawie tej i innych historii grupy mniejszościowe i większościowe w społeczeństwie. Poszczególne grupy przytoczone przez OU w dyskusji na forum wypisuje na plakacie podzielonym na dwie części. W jednej kolumnie umieszcza grupy „mniejszościowe”, a drugiej „większościowe”. Po kilku wspólnie przytoczonych przykładach, zaprasza OU do dodawania innych grup społecznych w podziale na mniejszość i większość. Powstaje tabela władzy .

W podsumowaniu, po przytoczeniu głównych grup społecznych (dopilnowując by znalazły się też wśród nich grupy z jakimi pracują OU oraz relacja pracownik pomocy społecznej i klient) w podanym podziale (tabela władzy), przedstawia nomenklaturę antydyskryminacyjną: mniejszość – większość i tłumaczy pojęcie władzy w rozumieniu antydyskryminacyjnym.

 

Etap III: Zastosowanie: Odniesienie tabeli władzy do własnej tożsamości i tożsamości własnych klientów

 Czas pracy: 30 min. (+15 minut samospełniająca się przepowiednia)

Na zakończenie modułu OP zachęca OU do przyłożenia zdobytej w module wiedzy do własnej tożsamości i tożsamości swoich klientów.

W kroku pierwszym każda z OU, sama dla siebie, po cichu dokonuje autorefleksji. (Pytania pomocnicze od OP: Patrząc na tabelę władzy, gdzie częściej występujesz?, jaka jest Twoja pozycja w poszczególnych kategoriach? W ilu kategoriach zajmujesz pozycję uprzywilejowaną/ większościową, a w ilu podporządkowaną/ mniejszościową?).

W drugim kroku każda z OU robi taką samą refleksję jak dla swojej tożsamości, w odniesieniu do swoich klientów – gdzie są częściej?

Następnie OU w parach mają podzielić się swoimi obserwacjami, wnioskami, refleksjami z dokonanej autorefleksji. OP zachęca do przedyskutowania jakie konsekwencje ma pozycja uprzywilejowana a jakie mniejszościowa przynależność grupowa dla relacji z klientem/ tką. Zaprasza też do dyskusji na temat tego jak mysli/ postrzega klientów / tki i ich pozycję oraz co to znaczy dla ich relacji i sposobu traktowania klienta/tki. Na zakończenie OP  zaprasza do podzielenia się wnioskami na forum - na tyle, na ile osoby chcą ujawniać swoje refleksje. Jeśli OP uzna za adekwatne to może podsumować przytaczając mechanizm samospełniającej się przepowiedni , by zobrazować, że to jak myślimy/ nasze przekonania wpływają na spostrzeganie, oczekiwania i w konsekwencji zachowanie osoby jaka jest z nami w relacji. Zjawisko samospełniającej się przepowiedni opiera się na tym, że (1) osoba spostrzegająca wyrabia w sobie oczekiwania co do tego, jak będzie zachowywał się ktoś inny, i zaczyna (2) traktować daną osobę zgodnie z własnymi oczekiwaniami. (3) Osoba spostrzegana reaguje zachowaniem odpowiadającym oczekiwaniom, (4) potwierdzając tym samym błędne spostrzeżenia i oczekiwania. Dostrzeżenie wieloaspektowości tożsamości, docenienie różnych aspektów osobowości, umiejętność wyjścia poza stereotypowe przekonania o danej grupie, gotowość do badania na ile pewne zachowania klienta/tki wypływają z ich stylu bycia, z osobowości, z temperamentu, a na ile są skutkiem funkcjonowania w grupie mniejszościowej, stygmatyzowanej, może pomóc przerwać zamknięte koło samospełniającej się przepowiedni.

 

 

                          Przerwa kawowa 15:00 - 15:15


 ZAŁĄCZNIKI:

PORTRET 1:

MAGDA

Kobieta, młoda - poniżej 30 roku życia, w złej sytuacji materialnej, choć obecnie pracująca na rzecz osób wykluczonych i marginalizowanych. Niewierząca. Choruje na epilepsję. Lubi sporty siłowe.

ROZWINIĘCIE INFORMACJI O OSOBIE:

Skoro mam mówić o sobie to może zacznę od początku, powiedzmy od szkoły podstawowej. Z jednej strony miałam równy dostęp do szkoły - mogłam / musiałam do niej chodzić. Jeśli jednak chodzi o to co w tej szkole się działo to z równością miało to już mniej wspólnego. Przytoczę jeden z przykładów: w zasadzie nigdy podczas całej edukacji nie korzystałam z lekcji WF. Przyczyną była moja choroba (epilepsja). Nie znaczy to jednak, że epilepsja uniemożliwia ćwiczenie. Sporty mogę i mogłam uprawiać, tyle że zajęcia były niedostosowane. Gdyby ćwiczenia były bardziej siłowe, a  mniej na kondycje to bym mogła uczestniczyć i czerpać z nich radość. Status ekonomiczny mój i mojej rodziny uniemożliwił mi udział w zajęciach pozalekcyjnych – nie było nas stać bym mogła się uczyć czegoś dodatkowo, rozwijać swoje pasje na zajęciach. No i tak samo jak wszystkie rówieśniczki musiałam mieć idealny zeszyt, ładny i bezbłędny. To wymaganie było stawiane dziewczętom, chłopcom już nie. W gimnazjum rozszerzyło się to na wyższe wymagania także w innych sytuacjach niż prowadzenie zeszytów, wymagano ode mnie większej (niż od chłopców) staranności  i dyscypliny, szczególnie na przedmiotach humanistycznych, jednocześnie ograniczano możliwość mojej wypowiedzi na lekcjach, nie mogłam się nie zgadzać z czymś, bo to było widziane jako złe i niepoprawne. Ze strony koleżanek i kolegów nie raz zaznałam wykluczenia, wyśmiania, unikania przy zabawach. Powód?  Byłam biedniejsza. To, że trzeba było sięgać po pomoc z opieki społecznej nie pomagało. To tylko kolejny powód do obśmiania mnie. Czy byłam dyskryminowana jako dziecko? Tak, ze względu na płeć, niepełnosprawność (stan zdrowia), złą sytuację materialną.

Dopiero dziś umiem to świadomie nazwać, bo zaznałam jej wielokrotnie - towarzyszyło mi to w jakiś sposób przez całe życie. Opisane doświadczenia miały zresztą wielki wpływ na moje wybory dotyczące edukacji i ścieżki zawodowej. Jestem dużo bardziej wrażliwa jeśli chodzi o osoby z grup mniejszościowych, np. osoby, które były chore, niepełnosprawne w jakiś sposób, oraz osoby pochodzące z mniej faworyzowanych grup społecznych, np. osoby biedniejsze. Moja praca zawodowa skupia się po części na przeciwdziałaniu marginalizacji. Z dzisiejszej perspektywy wiem, że te przeżycia choć były bardzo rozwojowe, to i bardzo krzywdzące i trudne dla dziecka, ale i osoby dorosłej. Bo w dorosłości wcale ich nie ubyło.

Wiadomo – pracę znaleźć nie łatwo – próbowałam więc i zleceń, dzieł, zdarzały się umowy o pracę. Podsumowując, w ciągu ostatnich dziesięciu lat pracę miałam może łącznie przez połowę tego czasu. Dziś pracuję, ale chcę się w niej bardziej rozwijać, chcę zwiększyć swój wysiłek wkładany w obecną pracę, ale zwiększyć też jej wymiar czasowy. Bo dostać pracę oznacza przejście przez różne trudne doświadczenia. Chociażby seksistowskie uwagi i sygnały niewerbalne, np. porozumiewawcze uśmieszki między mężczyznami w komisji rekrutacyjnej. Samo funkcjonowanie w pracy też czasem bywa wykańczające nie tyle przez sam wymiar pracy i obowiązki, ale przez to, co się w niej dzieje. Podzielę się chociażby tym, że w pracy w zasadzie nigdy nie traktowano mojego związku z kobietą z takim samym szacunkiem, jak związków moich koleżanek z mężczyznami. Wpływa to na moje samopoczucie i efektywność pracy. Ale też to realne wymierne straty po mojej stronie: regulamin mojego byłego miejsca pracy mówił, że małżonek pracownicy ma prawo do różnych benefitów, np. w przypadku choroby lub śmierci małżonka przysługują automatycznie dni wolne od pracy. Ponieważ nie mam możliwości zawarcia małżeństwa z partnerką, nie mogłabym skorzystać z tych przywilejów. W miejscu pracy była też konieczność uczestniczenia w wydarzeniach religijnych (np. „opłatek”), w trakcie których  "musiałam" udawać, że się modlę. Sądzę, że doświadczam/łam nierównego traktowania w miejscu pracy kilka (co najmniej 2) razy w tygodniu.

O ile w szkole najczęściej dyskryminacja występowała ze względu na sytuację finansową, płeć i niepełnosprawność, o tyle teraz dotyczy częściej orientacji psychoseksualnej oraz religii. Próbowałam zresztą to zmienić – podjęłam rozmowy  z szefową o religii oraz dzieliłam się z nią od czasu do czasu informacjami odnośnie mojego związku (tak, jak robili to wszyscy inni moi współpracownicy). Te dwie kwestie są szczególnie dla mnie istotne, ale obawiam się, że mogą stać się przyczyną zwolnienia z pracy. I choć nigdy nie byłam niesprawiedliwie zwolniona z zajmowanego stanowiska z powodu swoich cech tożsamości, to ten lęk i obawa są we mnie żywe.

PORTRET 2:

AGNIESZKA

Kobieta, lat 35, mieszkanka wsi. Mieszka w domu jednorodzinnym z matką, niezamężna, bezdzietna. Niepraktykująca katoliczka. Niepełnosprawna umiarkowanie i bezterminowo. Pracuje w organizacji pozarządowej.  Zaangażowana w przeciwdziałanie dyskryminacji. Ćwiczy jogę i celne riposty.

ROZWINIĘCIE INFORMACJI O OSOBIE:

Jestem 35-letnią kobietą, mieszkanką 6-tysięcznej gminy wiejskiej. Jakie skojarzenia najczęściej budzi informacja, że osoba pochodzi ze wsi? Ja ze swojego pochodzenia i miejsca zamieszkania jestem dumna – cenię sobie komfort posiadania własnego domu i picia kawy pod własnym drzewem, choć do pracy trzeba spory kawałek dojeżdżać. Poza tym domem trzeba się zajmować (organizacja opału, remonty, koszenie trawników, wywóz odpadów, odśnieżanie), ale dzięki temu dużo się nauczyłam i wiele spraw potrafię załatwić bezkosztowo, sama malując płot, bądź rekreacyjnie – odśnieżanie, wrzucanie węgla, rąbanie drewna świetnie zastępuje fitness. Oprócz tego chodzę na jogę.  

Jestem osobą u której zdiagnozowano raka rdzeniastego, rok później zaaplikowano radykalną radioterapię i niestety po ponownej wznowie na węzły chłonne przeprowadzono drugą operację. Mój rak powoduje postępujący niedowład lewej ręki i tężyczkę. Uciążliwa bywa tężyczka, wynikająca z zaburzenia gospodarki wapniowej w organizmie. Objawia się mrowieniami, które przeradzają się czasem w silne skurcze, a jeden raz doprowadziły one do ataku tężyczkowego, który przypominał padaczkę, jednak z utrzymaniem pełnej świadomości. W tamtej sytuacji szczególnie ważne było trzymanie mnie mocno, abym się nie poobijała i wezwanie karetki.  Na co dzień częściej jednak chodzi o to bym miała możliwość położenia się w toalecie, np. w pracy, ale one rzadko są wystarczająco duże i dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Czy choroba wpływa na to jak jestem traktowana przez innych? Kilka przykładów:

  • gdy proszę przypadkowe osoby o pomoc to zawsze znajdzie się ktoś kto np. zablokuje na chwilę drzwi w całej łazience bym mogła się położyć, ale rzadko jest to pierwsza poproszona o to osoba;
  • często parkując na kopercie jestem zaczepiana, czy aby mam legalne uprawnienia. Nierzadko słyszę docinki ze strony przechodniów o korupcji  i załatwianiu sobie uprawnień, zaś tłumaczenie się nie jest dla mnie przyjemne. Także niektóre osoby z mojej pracy nadal nie wierzą, że mam prawo parkowania na kopercie i potrafią mi zrobić jakiś przytyk;
  • w trakcie i po radioterapii, byłam często postrzegana jako osoba narkotyzująca się, raz byłam wyproszona ze sklepu z żywnością, słyszałam też szepty o „ćpaniu” w autobusie - ludzie odsuwali się ode mnie;
  • wielokrotnie zaczepiano mnie w kwestii mojej popalonej radioterapią skóry – pytano czy to wysypka, czy można się tym zarazić; 
  • nie raz osoby mi znane i nieznane pytają ile mi czasu jeszcze zostało, w sensie czasu życia. 

To takie codzienne sytuacje, a z „grubszych” przykładów mogę przytoczyć sposób przyjmowania mnie do pracy w instytucji samorządowej na okres próbny. Pomimo pozytywnej decyzji lekarza medycyny pracy byłam proszona o dodatkowe poświadczenia mojej zdolności do pracy. Okresu próbnego mi nie przedłużono, podając za przyczynę obawy o mój stan zdrowia, mimo, że w trakcie choroby udzielałam się w tej Instytucji wolontaryjnie przez 6 m-cy. Ja sama uważam, że  choroba nie przeszkadza mi w aktywności zawodowej – pracuję 7h/dzień, na 3 etatu jako animatorka społeczna i jako doradczyni przy pozyskiwaniu środków z UE. Obecnie skupiam się na aktywizacji społecznej i zawodowej osób z niepełnosprawnościami, z którymi piszę i realizuję projekty. Nie mogę podjąć pracy na etat, bo cały czas podlegam częstym kontrolom na Onkologii. Pracuję od 7 lat w jednej Instytucji, w zawodzie, który nastawiony jest na stały kontakt z różnymi osobami, z kilkoma jestem zaprzyjaźniona, spotykamy się pozazawodowo. Działam też na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji – prowadzę szkolenia, których treść rodzi czasem silny opór, bo mówię np.  o barierach powiązanych ze stereotypizacją, czy uprzedzeniami jakie napotykają osoby homoseksualne, czy osoby z niepełnosprawnością niekoniecznie ruchową.  Miewam z tego powodu nieprzyjemności – np. spięcia z jednym z księży, który uczestniczył w moich  warsztatach i podsumował moje działania, zwłaszcza te odnoszące się do poszanowania osób orientacji nieheteroseksualnej  jako  „straszne” i tym samym sprowokował do ostrej wymiany zdań. Dyskusja nie zakończyła się na warsztatach. Z racji, ze chodzę do kościoła i mam okazję go spotykać to nieuniknione jest powracanie przez niego do tematu. Najbardziej dotkliwe jest to, że w małej miejscowości nie jest się anonimowym i łatwo zostać skrzywdzonym przez osobę, która jest lokalnym autorytetem. Mam wrażenie, że wielokrotnie zarówno moja rodzina jak i środowisko pracownicze, choć popierają równość szans, to  moją postawę odbierają jako nadwrażliwą, uciążliwą, czy kłopotliwą. Nazywają ją „nadmierną tolerancyjnością” i tłumaczą przed innymi emocjonalnym reagowaniem na przejawy dyskryminacji wynikającym (rzekomo) z choroby, z wycięcia tarczycy i zaburzeń hormonalnych. Czasem się mnie wstydzą i woleliby bym nie reagowała w sytuacjach publicznych, w których często pojawiające się dygresje czy „drobne żarty” dotyczące osób z grup mniejszościowych, są  uznawane za zupełnie nieszkodliwe, czy wręcz zabawne.

Mam świadomość także, że moja niepełnosprawność w małej miejscowości wzmacnia status bycia osobą samotną. Paradoksalnie jednak to dzięki chorobie nie muszę się tłumaczyćna imprezach rodzinnych dlaczego do tej pory nikt mnie nie chciał – odpowiedź bywa dla niektórych jasna i dopowiedziana. Znam osoby będące pod wrażeniem mojego „bycia  samotną” czy „samodzielną” jak się dziś poprawniej politycznie mówi, za to że potrafię sobie radzić z różnymi rzeczami. Niektórzy postrzegają mój status jako rozsądne nienarzucanie się mężczyźnie, co oszczędzi mu kłopotów związanych z byciem w związku z kobietą dotkniętą chorobą nowotworową i da perspektywę „założenia rodziny”. Tego rodzaju uwagi otoczenia nie są może zabawne, ale przynoszą nie lada korzyści dla niepełnosprawnej singielki mającej 35 lat, mieszkającej na wsi, która ceni sobie niezależność. Najbardziej żałuję, że nie mogę już jeździć rowerem w dłuższe trasy, moja ręka nie utrzyma kierownicy, a jazda wyczynowa była moją pasją (w 2009 r. przejechałam 1700 km w miesiąc). Od czasu choroby zamieniłam rower na góry – lubię wyruszać wraz z moimi przyjaciółmi w dwutygodniowe trasy z wszystkim na plecach. W ubiegłym roku zaliczyliśmy całe polskie Bieszczady i Karkonosze.

PORTRET 3:

ANGELIKA

Kobieta romskiego pochodzenia, w średnim wieku. Samotna matka, przed urodzeniem dziecka pracowała na urzędniczym stanowisku. Obecnie działa na rzecz osób dyskryminowanych. Lubi dobre perfumy i eleganckie kostiumy.

ROZWINIĘCIE INFORMACJI O OSOBIE:

Rzadko mówię o sobie, więc nie mam w tym dużego doświadczenia. Częściej publikuję notki biograficzne. Skończyłam antropologię kulturową na najbardziej prestiżowym uniwersytecie w Polsce. Byłam stypendystką kilku międzynarodowych programów. Po studiach podjęłam się pracy w urzędzie, ale po urlopie macierzyńskim nie chciałam być tylko urzędniczką i zdecydowałam się wrócić na macierzystą uczelnię. Teraz wykładam, skończyłam pisać doktorat, jestem autorką lub współautorką książek, artykułów naukowych i popularno-naukowych, raportów eksperckich.  Interesuję się filmami, dlatego często chodzę do kina: sama, z partnerem, ale i z moim synkiem, któremu poświęcam teraz najwięcej czasu. Nie jest to łatwe, bo aktywność zawodowa zobowiązuje, a łączenie roli matki i pracownicy oraz działaczki wymaga dobrego zorganizowania się. Dlatego wypoczywam oglądając M jak miłość w zaciszu domowym. Od lat udzielam się wolontariacko w stowarzyszeniu mojego Taty, gdzie inicjowałam i koordynowałam projekty. Udzielam się publicznie na konferencjach i poprzez organizację dużych i prestiżowych wydarzeń. Zachęcam też swoich znajomych do społecznej pracy. Moje życie i sytuacja mojej rodziny nie zawsze wyglądała tak, jak teraz.

Jak zawsze – są lata chude i tłuste, w tych chudych nie było łatwo dźwigać brzemię pochodzenia etnicznego (nawet w sytuacji gdy nie wyróżniam się tak bardzo kolorem skóry), samotnego macierzyństwa i sytuacji ekonomicznej. Modliłam się o przychylne nastawienie Pań z MOPS-u. Przykro mi to mówić, ale czasami wstydzę się mojego pochodzenia i dlatego mniej chętnie mówię o przeszłości. Wolę kłaść nacisk na to, co robię teraz. Z racji mojego zainteresowania zawodowego znam dane i statystyki: Romowie/ki są regularnie dyskryminowani/ne w zakresie dostępu do usług świadczonych przez instytucje pomocowe i instytucje rynku pracy. Dane mówią, że do Rzecznika Praw Obywatelskich najwięcej skarg składanych przez przedstawicieli mniejszości narodowych pochodzi od Romów. Dotyczą one np. odmawiania udzielania świadczeń finansowych ze strony pomocy społecznej i nierównego traktowania przy podziale pomocy.

Do nieprawidłowych praktyk należy także przyjmowanie w instytucjach zatrudnienia ogłoszeń o pracę z zaznaczeniem, że Romowie nie mogą ubiegać się o dane stanowisko, bądź takie formułowanie list z osobami poszukującymi pracy, że Romowie są łatwo identyfikowalni i w konsekwencji nie przyjmowani do pracy. Odpowiedz dlaczego tak jest można znaleźć w sondażach społecznych Pokazują one, że Romowie/ki stanowią jedną z dwóch grup etnicznych wobec, których występuje jawna niechęć Polaków/lek. Tenże wrogi stosunek ujawnia się na poziomie organizacji i instytucji w wielu praktykach zawodowych wśród osób mających styczność z osobami pochodzenia romskiego.  Rzecznik uznaje sytuację Romów za najtrudniejszą wśród mniejszości narodowych. Niestety odsetek spraw kierowanych przez przedstawicieli/lki tej grupy i tak stanowi znikomy procent ogółu wniosków (poniżej 1%). Wynika to z braku zaufania do instytucji i jest konsekwencją rażących naruszeń praw Romów korzystających z usług sektora pomocowego i instytucji zatrudnienia.

 
Opublikowano w maju 2013 roku

 

 

<<< ROZDZIAŁ 5                                                   ROZDZIAŁ 7 >>>