Prawo

2.5 Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa

 

Warszawa, dnia 2 stycznia 2013 r.

 

Prokuratura Rejonowa Warszawa – Śródmieście w Warszawie
ul. Krucza 38/ 42, 00 – 512 Warszawa

 

Pokrzywdzona: Anna Matysak
zam. 00 – 679 Warszawa, ul. Piękna 66 lok. 12

 

 

Z A W I A D O M I E N I E

o podejrzeniu popełnienia przestępstwa z art. 257 kodeksu karnego

 

W imieniu własnym, składam zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa jakie zostało popełnione na moją szkodę w dniu 10 grudnia 2012 r. przez pana Krzysztofa Rutowskiego, pracownika Stowarzyszenia „Wolność” mieszczącego się w Warszawie przy ul. Hetmańskiej 5 lok. 5, który to na placu Konstytucji w Warszawie wyzywał mnie od „brudasów, smoluchów i czarnuchów”, tj. o czyn z art. 257 k.k., i wnosz o wszczęcie postępowania przygotowawczego.

 

U Z A S A D N I E N I E

 

W dniu 10 marca 2013 r. byłam wraz ze swoimi znajomymi w jednej z restauracji mieszczących się przy placu Konstytucji w Warszawie. Wychodząc z niej spotkałam pana Krzysztofa Rutowskiego, którego poznałam jakiś czas temu na jednej z konferencji dotyczącej dyskryminacji osób ze względu na odmienny kolor skóry. Pan Rutowski przywitał się i wszedł do restauracji. Po około minucie, może dwóch, poczułam jak ktoś mnie uderzył w ramię od tyłu. Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą pana Rutowskiego. Był wobec mnie bardzo agresywny, opryskliwy, wymachiwał rękami, krzyczał, że „czarnuchy powinny jadać wśród swoich, a nie z białymi”. Jestem obywatelką Polski, jednak mój ojciec jest Nigeryjczykiem i po nim odziedziczyłam kolor skóry. Pan Rutowski zaczął mnie wyzywać, używając dla mnie bardzo wulgarnych słów, a mianowicie „Ty brudasie, smoluchu”. Kiedy prosiłam aby się uspokoił i nie wyzywał mnie publicznie, powiedział, że może robić co mu się żywnie podoba i najwyższa pora, żeby ktoś mi powiedział prosto w oczy gdzie jest moje miejsce, że mam „spadać na drzewo”. Całe zdarzenie miało miejsce jakieś 20 metrów od przystanku autobusowego mieszczącego się przy placu Konstytucji. Wszyscy ludzie stojący na przystanku słyszeli, jak pan Rutowski mnie wyzywa. Również mijający nasz przechodnie, jednak nikt nie zaraagował. Dwie obecne przy zdarzeniu moje koleżanki zaczęły krzyczeć na pana Rutowskiego, żeby się uspokoił bo wezwą policję. Jednak pan Rutowski dalej mnie wyzywał od „czarnuchów i brudasów”. Po około 30 minutach przyjechał patrol policji z komisariatu na ul. Wilczej. Panowie policjancji próbowali uspokoić pana Rutowskiego, ale nie byli w stanie. Jego zachowanie było bardzo dziwne, był w szale, głośno krzyczał, nie zwracał uwagi na innych ludzi. Odniosłam wrażenie, że im więcej ludzi słyszało jak mnie wyzywa tym sprawiało to mu większą przyjemność. Jestem osobą rozpoznawalną ze względu na prowadzoną działalność społeczną i takie zdarzenie i wyzywanie mne od „brudasów czy czarnuchów” zdecydowanie godzi w moje dobre imię.

 

W czasie tego całego zdarzenia pan Rutowski próbował mnie popchnąć abym upadła na ziemię, ale odskoczyłam od niego i schowałam się za koleżanki. Nie wiem czy chciał mi wyrządzić fizyczną krzywdę, ale bardzo mnie wystraszył, do tego stopnia, że prze trzy dni od zaistniałego zdarzenia mój stan zdwoia nie pozwalał mi na świadczenie pracy i byłam zmuszona przebywać na zwolnieniu lekarskim.

 

Anna Matysak