Bibliografia

Będę socjolożką – dlaczego potrzebujemy żeńskich nazw?

Nazwa czasopisma JJaskółczarnia
Data publikacji28.01.2016
Link do artykułu
Obszar Kultura
Przesłanki Płeć

Zacznijmy od stwierdzenia pewnego faktu. Język kreuje rzeczywistość. Nie bez powodu wiele zajęć na psychologii, pedagogice i socjologii poświęconych jest językowi. To, jak jest zbudowany nasz język ojczysty wpływa na sposób, w jaki myślimy. I odwrotnie. Język wypływa z naszego sposobu myślenia i pojmowania świata. Eskimosi mają kilkadziesiąt określeń na śnieg. Japończycy, których kultura bywa czasem nazywana „kulturą wstydu”, mają kilkanaście słów na to uczucie. Inaczej nazywa się poczucie wstydu z własnego niedopatrzenia, inaczej wstyd za członka rodziny. Traf chciał, że w języku polskim mamy trzy rodzaje: męski, żeński i nijaki. W odniesieniu do osób będziemy posługiwać się dwoma pierwszymi formami. Mamy więc kucharzy i kucharki, nauczycieli i nauczycielki, księgowych i księgowe. Podobnie działa to w innych językach słowiańskich. Słowacy i Czesi operują wykładnikami żeńskości i bez problemu tworzą takie formy jak prezeska, rektorka, doktorka, profesorka. Podobnie jest w języku niemieckim, w którym do żeńskich nazw zawodów czy stanowisk dodawany jest przyrostek -in.
(fragment)